16 września 2009

7




Siedem to liczba szczęśliwa, więc tym razem o skutecznym podrywaniu. Czasu niewiele, więc bardziej to z przymrużeniem oka. Synonimem podrywu będzie tu uwodzenie, co w pigulczym skrócie idealnie przedstawia ukochana wikipedia:

Uwodzenie – zachowanie mające na celu przyciągnięcie partnera/partnerki. Może ono doprowadzić do stosunku płciowego lub utworzenia związku partnerskiego, niekiedy zakończonego małżeństwem.

Choć zdania są podzielone, w zależności od zaangażowania społecznego moim mottem jest "pies nie weźmie jak suka nie da" i za każdym razem szybko się wycofuję, niezależnie od zamierzeń. Ta "7" jakby zawsze dla mnie szczęśliwa była i rzadziej niż częściej potrzebowałem odpuszczać. Wartością samą w sobie jest flirt, który jest zwyczajnie zdrowy (chyba że prowadzony zbyt daleko, wtedy zależność wynika z oczekiwań) i o ile nigdy nie potrzebowałem stosować romantycznych i bohaterskich taktyk, to z chęcią podzielę się tymi, które na mnie zrobiły wrażenie. Zanim jednak przejdziemy do zabawy, spełniamy kilka punktów.

I Jeśli zależy Ci jedno nocnej wyprawie do cudzego łóżka, to wszystko zależy od niej - albo trafisz na ten dzień, albo nie. Albo trafisz z odpowiednim zdaniem, ruchem, gestem albo...nie

II Jeśli zależy Ci bardziej to:

1. Nieważne jak wyglądasz, ważne co robisz
2. Ważne co mówisz, nieważne co słyszysz*
* chyba że słyszysz o odniesionym właśnie sukcesie własnym
3. Nieważne co widzisz, ważne jak patrzysz
4. Ważne co przed Tobą, nieważne co dookoła
5. Nieważne co się stanie za chwilę, ważne byś wiedział co ma się stać jutro.


Arogancko i pokrótce.

Zdecydowanie najrozsądniejszym rozwiązaniem jest robienie wrażenia. A wrażenie się robi wtedy, gdy w szczerze wyglądający sposób pokazujesz jak Ci zależy. Starym sposobem są kwiaty, chabazie zwykłe, co to nie wiesz nawet jak się nazywają. Bylebyś chryzantem nie kupił. Kwiaty przekazane osobiście są git, ale wrażenie robą te znienacka. Ona dostanie je w pracy i ma już banana do końca dnia. Widziałem to kilka razy uśmiechając się pod nosem, kibicując wręczającemu. To jednak co spotkało się z moim uznaniem, to przyniesienie... śniadania :) Nie mówię tu takim śniadaniu, które powinno nastąpić po upojnej nocy z uwiedzioną, bo to jest naturalne i jeśli tego nie zrobić toś zwykły buc nie adorator. Mówię o śniadaniu dla nieuwiedzionej, które ona zobaczy zaspana w sobotni dzień, nie spodziewając się z rana gości. Wiesz co jest w tym najlepsze? Ona o tym powie koleżankom, a koleżankom z zazdrości żyłki na czole pękną i przecie o to cho. Jeśliś siłacz to, nie musisz od razu demonstrować tego, przez sprzedanie ciosów, człowiekowi, który niechcący Twą sympatię potrącił. Rzeczy ciężkich na ulicy też nie podnoś. Starczy jak w odpowiednim czasie ją przytulisz. Ona już będzie wiedziała co tam skrywasz. Jeszcze lepiej jest, gdy masz talent muzyczny. Sztuka w ogóle, jak do tej pory jest dla naukowców niezrozumiała. Nie potrafią wyjaśnić dlaczego człowiekowi to przyszło do głowy. Ale sztuką w większości zajmują się mężczyźni i tu nauka w kilku teoriach udowadnia, że sztukę wymyślono po to by... robić wrażenie. Na kobietach rzecz jasna. Jeśli umiesz grać na jakimś instrumencie, zrób coś dla niej. Mój szef zrobił muzykę do wierszy swojej pierwszej miłości, którą dawno temu zagubił i opublikował to w Internecie. O wierszach tu mówić nie będziemy, ale to musiało zrobić piorunujące wrażenie. Mi kiedyś zaśpiewano na randce piosenkę lou reed'a:



Dziewczę jeszcze akurat umiało śpiewać i wtedy byłem już pogrzebany. Sam z kolei nauczyłem się grać na gitarze inną piosenkę, po której spędziłem kilka bardzo dobrych miesięcy z dziewczyną o której nigdy bym się nie podejrzewał że uda mi się ją poderwać. Zagrałem i zaśpiewałem i kosztowało mnie to tylko przekazanie prawdziwych intencji i 30 minut nauki:



Miej zainteresowania, którymi nie możesz się chwalić. To że znasz się na samochodach, zrobi wrażenie na tej, co to Kubicę z otwartą buzią ogląda. Ale jeśli wiesz że Carmen Kass reklamowała perfumy Diora i znasz słowo empatia, którego nie używasz, a prezentujesz - robisz wrażenie. I nie chodzi tu o to, że kobiety są płytkie i mówienie o pachnących gadżetach to jest to. Ty masz pokazać że nie jesteś jaskiniowcem, posiadasz gust i potrafisz wyrazić zrozumienie. Nie, nie oznacza to że masz się zachowywać jak pedał. Jeśli idziesz z nią do pubu i koniecznie nie chcesz kupować drinka, ale tylko browarnie porozmawiać, to uzmysłów sobie, że dla niej Warka strong to nie ten sam fun co dla Ciebie. Weź cholera Paulanera. Wykazujesz opiekę - jest to docenione. Jednak co ważniejsze: Nigdy nie spotkałem sytuacji, że zrobisz na dziewczynie wrażenie, a potem wszystko się toczy. Jak Ci zależy to się starasz do zrzygania. Potem i tak Ci wejdzie w krew, a to nic złego. Bylebyś sobie poprzeczki za wysoko nie podniósł, bo z wysoka spadanie boli bardziej. Zawsze dziękuj za to że jest. Szczerze. O złoty medal walczysz do końca. Sytuacją niemiłą jest, gdy twój wybór dziewczyny był nieprawidłowy, wtedy zwyczajnie idiotą jesteś że od razu nie widziałeś. Przez idiotyzm rozumiem też zakochanie, choć to miła choroba.


ps. Ten post to nie jest poradnik. Zaledwie opis kilku działań, które zawsze robią wrażenie odpowiednie. Dziś znów bez bibliografii, bo tu podręczników jakich Ci może brakować to ewentualnie savoir-vivre i wiedza ogólna.

4 września 2009

6


seks czyli na zdrowie

Kilka pytań ostatnio mi zadano w temacie bloga. A po co mi i dlaczego albo że czemu w taki sposób. Odpowiedź jest prosta. Esencją życia jest życie. Życie, które następnie przekazujemy innym i chcemy to zrobić jak najlepiej. Przekazywanie sobie genów jest głównym czynnikiem, dzięki któremu natura nie poskąpiła nam różnych rozwiązań, decydujących o tym że się nam chce. Tym razem więc kilka słów o potrzebach. Chrześcijaństwo próbowało zabijać teorię "fajności" seksu, ba! Nawet starano się byśmy w ogóle postrzegali fakt miłości partnerskiej tylko przez pryzmat rodziny, a fizyczne przywiązanie postrzegali w złym świetle. I jak to z zakazami bywa, w końcu pojawili się rewolucjoniści, którzy swym zachowaniem sprawili więcej kontrowersji, niż cały ten zakaz był wart. Mowa o libertynach, których Markiz De Sade opisał w tak cudownie hardkorowy sposób, że każdemu normalnemu człowiekowi włos tylko, dęba stanie. Po lekturze "Justyny" markiza, potrzebowałem kilku chwili wytchnienia zanim doszedłem do siebie. A można było normalnie - i prorodzinnie i proseksulanie. Bo seks to zdrowie! I psychiczne i fizyczne samopoczucie, sprawiające lepszą kondycję, poprawioną nastawienie antystresowe, gładszą skórę i lśniące włosy. A ta Ci tu zaraz powie że ją głowa boli. No cholera jasna! Gorszej wymówki nie ma, bo seks stanowczo Cię z bólu głowy uleczy, tak jak i mnie niegdyś z bólu zęba. Na szczęście nie wszystkie kultury świata podejmował ten temat w taki sposób jak chrześcijanie. Chińscy Taoryści widzieli w miłości fizycznej tylko i wyłącznie zdrowie. Sokrates twierdził, że kobietom pomaga w uniknięciu chorób psychicznych i zgadzam się z nim w całej rozciągłości :) Z kolei moja ulubiona lektura swojego czasu dotyczyła miłości tantrycznej, miłości skupionej na seksualnej empatii i chęci tyleż dawania, co odczuwania z podarków przyjemności. Niestety Tantra to cała kultura, sprawiająca, że przeciętny Europejczyk, równie dobrze może próbować mahometanizmu, choć to już łatwiej. Dlatego też próbuje ostatnio kontrolować własny organizm, oddychaniem tai-chi. Nie wiem co z tego wyniknie, ale raczej chory od tego nie będe. Z przykrością się jednak stwierdza, że o ile u mężczyzn popęd jest zauważalny bardzo łatwo, a to dzięki kochanemu testosteronowi, to u kobiet estrogen się różnie zachowuje. A zaczyna się już w ogóle fatalnie gdy zastosuje się seksualną absencję. No i moje wy wszystkie kochane! Męskie nasienie ma na Was także zbawienny wpływ! Ale żeby nie smucić, przedstawiam listę rzeczy, które osiągniecie dzięki tym strasznym zwierzęcym instynktom:

Kochając się:

- pozwalamy rozpieprzyć w mak drobny negatywne emocje
- nasz sen jest dłuższy i głębszy
- działamy na siebie odmładzająco i przeciwzmarszczkowo (o wiele lepiej niż krem którego jesteś warta)
- odchudzamy się (wzięłaś to pod uwagę mała? ato nawet do 800 kalorii, gdy partner wie co robi)
- poprawiasz ukrwienie ust (stają się większe, jędrniejsze i mają zdecydowanie intensywniejszy kolor)
- twoje włosy zaczynają lśnić(działanie hormonów wzrostu)
- usprawniasz pracę serca i krążenie krwi
- regulujemy miesięczny cykl, łagodzisz pms i skutki menopauzy(męskie hormony zawarte w nasieniu wpływają na regulację estrogenów)
- pomagasz znikać krostom i wypryskom (nigdy nie miałem, ale potwierdzam, wśród dziewcząt)
- dostajemy środek przeciwbólowy, choć i tak nie uwierzysz
- wyzwalasz produkcję hormonów szczęścia, tych samych co podczas zakochania się i jeszcze kilku innych
- Dodajesz sobie energii życiowej, odwagi i poprawia swoją własną samoocenę
- zwiększa wiarę w siebie, akceptacja ciała w ramionach chłopca to terapia jedna z lepszych
- zapobiegasz wahaniom nastroju i depresjom, czyli wiwat Sokrates!
- relaksujesz się i odprężasz (szczególnie mężczyźni zaraz po)
- i regulujesz gospodarkę hormonalną (co szybko zauważymy gdy trafisz na dzień z silnym popędem)

Ten wpis jest znów dedykowany dziewczętom, ale ucinam spekulację jakobym był waszym przyjacielem, co też się pojawiło w pytaniach. JAk Was nie rozumiałem tak nie rozumiem. Czasem tylko uśmiechnę się pod nosem, ale ta wiedza to tylko świadoma płci zabawa.

ps. Ostatnio świat mocno zawirował i posty mogą nie być tak upstrzone bibliografią jak ten, który wynika bardziej z zapamiętanych rzeczy i kilku poprawek z czasopism, które wczoraj mi do ręki wpadły, jak stara Wyborcza, lektura "Drogi karmy, ścieżki Dharmy", lekcje polskiego i opowiadania psychlogo-przyjaciela, które to wraz z głosem bliskiej mi osoby narzuciły temat zdrowia psychicznego.

Zdrowych łykendów!