26 sierpnia 2009

5

42



Najzabawniejszą sprawą, która przydarzyła mi się w wieku 19 lat było poznanie tel liczby i jej kontekstowego znaczenia. Wpisując w angielskie google zapytanie o życie, wszechświat i całą resztę, kalkulator pokaże ten wynik <<

W swoim czasie, nie żyjący dziś Douglas Adams, swoją banalną tetralogią sprawił mi coś bardzo przyjemnego. Mianowicie nie wymuszając, dokonał uśmiechu gdy spoglądam w niebo. Pokazał że wszechświat to taki wielki rozpie*dol, nad którym żywa jednostka nie ma kontroli, a sprytniejsi nawet nie chcą jej mieć.

Chaos. To samo przychodzi mi często na myśl, gdy swym prostackim podejściem do świata próbuje wyjaśnić sobie sposób myślenia kobiety. Staram uczyć się odpuszczać, gdy czegoś nie rozumiem, ale i wtedy nie masz pewności, że będzie dobrze. Czasem gdy odpuszczasz człowieku, musisz się liczyć ze zbyt słoną zupą.
No i skąd to wszystko? Z samej świadomości płci? Istnieją kultury gdzie psychicznych obojnaków traktuje się z wysokim szacunkiem. Hermafrodyta jest też liczbą 42. Chaotycznym organizmem, który niby mógłby dać odpowiedź na problemy rozumienia różnicowania płci. Polecam tu artykuły o płciowym rozdwojeniu oraz wierszyk:

Nie urodziłem się mężczyzną
Nie urodziłem się kobietą
Moja matka krzyknęła
Lekarz zacierał ręce z radości
Mój ojciec splunął ze wstrętem
Lekarz zacierał ręce z radości
Interesujące, pomyślał, interesujące
Spojrzał na mojego penisa
Interesujące, zadumał się, interesujące
Spojrzał na moją pochwę
Interesujący medyczny przypadek
Co robimy? - powiedziała mama
Zaufaj mi - powiedział doktor
To co mamy tutaj jest..., tak...
Podłubał, powpychał paluchy
To co mamy tutaj jest...
Sprawdził, zbadał
chłopak, po prostu chłopak z problemem
bardzo interesujący problem
Nie martw się, po prostu mi zaufaj
Podniósł skalpel
Wiem co robić
Ukradł mi moją pochwę
Nie martw się, jestem ekspertem
Ukradł moje piersi
Po prostu naprawię błąd natury
Ukradł cześć mnie, mojego ja
Nie urodziłem się mężczyzną
Nie urodziłem się kobietą
Zostałem stworzony aby być mężczyzną
Stworzony aby pasować do twojego świata
Twojego ograniczonego i podzielonego na dwie płcie świata
Twojego przestraszonego i nienaturalnego świata
Jestem Twoim wstydem
Więc ty sprawiasz, że czuje się zawstydzony
Jestem Twoim strachem
Wiec ty sprawiasz, że czuje się przestraszony
Jestem ukrytym tobą
Więc ty sprawiasz, że muszę się ukrywać
Jestem tajemnicą której nienawidzisz
Więc Ty sprawiasz, że nienawidzę siebie
Nie byłem mężczyzną
Więc powiedziałeś, że miałem problem
Nie byłem kobietą
Więc powiedziałeś, że miałem problem
Ukradłeś cząstkę mnie samego-samej
Jesteś moim problemem
Twój mały świat, w którym jest miejsce na dwie płcie
Jesteś moim jedynym problemem
Jestem twoim drugim ja
Nie jestem mężczyzną
Jestem twoim drugim ja
Nie jestem kobietą
Jestem twoim drugim ja
Jestem pomiędzy
Jestem hermafrodytą
Jestem twoim drugim ja
I hołduję temu.

Daje do myślenia gdy rozbijemy na dwoje.

A do czego zmierzam? A tym razem do mózgu płci. Nasze procesory się różnią budową!

Już w XIX wieku zauważono że kobiety są mniej wrażliwe na ból od osiłków o zapachu pierwotnego legowiska.
No i ględzenie. Kury - jak to Kondrat, w jednej z odsłon Maiuczyńskiego, stwierdził. A to nie do końca tak.
To my potraciliśmy zdolności językowe a kobiety w stopniu minimalnym. To my mamy trudności językowe, a nie one problem z gadaniem.

Opanowanie przestrzenne. Nie mam tu na myśli pracy błędnika, a wyobraźni przestrzennej, która u nas wynika z działania lewej (skracając: u mężczyzn logicznej) półkuli mózgowej, natomiast u kobiet działają obie w tym wypadku.
Tak samo jest z emocjami. U nas pracuje wtedy prawa półkula, u kobiet - obie :)
No i to co kobiety wprost uwielbiają: Intuicja! My ruszamy tutaj półkulą emocjonalną a kobiety obiema. Ale skąd takie rozróżnienie? Tu się nie będę podejmował ewolucyjnych wynurzeń (przynajmniej póki co), ale ważną kwestią jest różnica w wielkości ciała modzelowatego.
U kobiet jest większe bo zawiera w sobie większą ilość połączeń między dwiema półkulami - stąd sprawniejsza mowa.
Zasadniczo gdy kształtujemy się w macicy, wszyscy mamy mózgi żeńskie. Tak, tak twardzielu - na początku byłeś babą!
Trochę chromosomów i olbrzymie wysiłki hormonów nadają Tobie to, kim później jesteś. I tyle.

Wracając do naszego kochanego procesora: Sprawa seksu ma tu także swoje podstawy. Jeśli kobiecie brakuje seksu, to jest w tym cała gama innych doznań. Kolesiowi po prostu brakuje seksu. Dlatego zasypiamy drogie panie \m/ !
Co ciekawsze mężczyznę trafia najgorsza cholera gdy ma sobie wyobrazić obcego kolesia między nogami swojej partnerki. U kobiet szlag trafi bardziej na romans niż incydent. Rozumienie seksu mamy całkiem odmienne.

I tu jest ten cały kosmos! Ta cała świadomość różnic i potrzeb, wszelkie nieporozumienia i niedomówienia. Dla dziewcząt seks to bliskość, tulenie, wrażenia dotykowe i zapachy - dla mężczyzny to wszystko jest oddzielne i wszystko pozostałe traktuje w innych kategorii.
Więc jeśli ja kogoś przytulę to nie kryje się za tym ta cała świadomość łącząca działania półkuli emocjonalnej z logiczną. Jest to przytulenie. Obdarowuwanie przytuleniem, które ja osobiście uważam za potrzebne dla kobiet, więc z chęcią to robię nie myśląc o tym jak ona to odbiera. Dla kobiety przytulenie jest już czymś mocniejszym.

Ja pewnie Was nigdy nie bede w stanie zrozumieć, ale wiedza o tych różnicach daje jakieś pojęcie, najczęściej zabawne, z rzadka denerwujące bo nawet jak słodzisz, możesz przesolić.


Artykuł jak zwykle będzie się powiększał, zmieniał i rozrastał. Tak naprawdę to zaczynek analizy mózgu


W artykule pomagali: Myśli szybkie z lewej półkuli, Encyklopedia Seksu Starowicza, Wikipedia, Encyklopedia zdrowia PWN z roku 2000 i lekcje przyjaciela.


18 sierpnia 2009

4



Mikrostudium potrzeby


- Kobiety nie myślą ale odczuwają, Salwador.
- O czym ty mówisz?
- Czują wszystko. Ciebie, mnie, powietrze... Czują cały pierdolony wszechświat nie zdając sobie nawet z tego sprawy.

Od tego się zaczęło. Moja pierwsza fabuła, nigdy (prócz fragmentów) nie opublikowana. Od czasu, gdy intuicyjnie nakryłem swą miłość w łóżku innego chłopca, wszystko potoczyło się inaczej. Przeczytałem wszystko, co mała, miejska biblioteka publiczna posiadała na temat kobiet. Od Starowicza i Bogdana Wojciszke, przez Markiza de Sade i Łysiaka, do późniejszych teorii Dawsona i poszukiwań Cricka. Wiedza ta pozwalała nie na zrozumienie tematu, dała coś wiele więcej. Pozwalała brylować, lawirować i zdobywać kolejne. Bezwysiłkowo, beznamiętnie i tylko dla celów poznawczych. Dwa razy jeszcze potem odczułem coś, co nazwałbym uczuciem pierwotnym. I dwa razy odbiłem się z hukiem. Raz na skalę osobistą, drugi środowiskową. Czego mnie to nauczyło? Absolutnie niczego, ponad to, że mężczyzna dzięki testosteronowi nie podda się łatwo z rezygnacją i tego, że ta sama fenyloetyloamina, którą znajdziesz w czekoladzie jest tym samym, co nasz mózg produkuje w ostatnim, inicjowanym przez naturę, stadium poznawczym płci drugiej - czyli stanu zakochania (o tym później). O ile miłość (o tym też) i motyle brzuszne są zjawiskiem ogólnie powszechnym i pożądanym nawet przez Adama, a nie tylko Ewę, tak niewielu zdaje sobie sprawę w co pakujemy nasz organizm, albo to, w co pakują nas dziewczęta ze swoim instynktem. Endorfina. Wszechuczucie bezpieczeństwa i przywiązania, łagodząca ból niczym morfina, a dająca optymistyczne nastawienie do świata i życia. A jak ma się to do teorii, że kobiety łatwiej osiągają orgazm (i tym samym poprzez cudownie żywe działanie mięśni pochwy zachodzą łatwiej w ciążę)wśród mężczyzn uznanych jako ustabilizowanych finansowo? A ma się to tak, jak w kulturach, gdzie kobiety swatano (swata się) z mężczyznami, których one nigdy nie widziały, ale po latach powiedzą, że go kochają i swoim córkom zgotują podobnie, choć te wolą biednego młodzieńca z sąsiedztwa, na którego widok oczy im się błyszczą (wynik działania fenyloetyloaminy), a majtki wilgotnieją (tak, tak, kobietom zdarza się to na sam widok partnera). Jesteśmy piekielnie dobrze przygotowanymi maszynami, które podążają wieloma ścieżkami do jednego celu i nic nas nie powstrzyma. Dlatego mężczyźni wybierają piękne i zdrowe kobiety (w ich męskich oczach) dla ładnego potomstwa, a kobiety silnych, ustabilizowanych mężczyzn, by to potomstwo utrzymać. Oto wielka tajemnica miłości, której wariantów jest tyle, ile ludzi na planecie. A walczymy z czasem o endorfinę, choć z naturalnych dla biologii względów, bardziej zależy na tym kobietom niż mężczyznom. Przynajmniej do pewnego wieku.

W artykule pomagali: "Statek" Łysiaka, Zdumiewająca hipoteza Francisa Crick'a, część publikowanych "skryptów" "Kobiety i mężczyźni: Odmienne spojrzenia na różnice" Bogdana Wojciszke, listek figowy oraz słownik chemiczny

11 sierpnia 2009

3



Całowanie

Humor nie dopisuje, a chęci jak najbardziej, więc tym razem coś dla dziewcząt.

Lubisz się całować? Ja lubię i znam takich co też lubią. Nie znam tych co nie lubią/ nie znają, ale wiem że są i tacy. Przykładem tutaj mieszkańcy Papui-Nowej Gwinei, wo góle nie stosujący takich przyjemności. Do czego zmierzam? Z mlekiem matki tego nie wyssaliśmy, więc skąd? W New Scientist (niestety nie mam dostępu numeru) opisano, że jest to jedna z tych rzeczy, których nauka jeszcze nie rozgryzła. Zacząłem od matczynej piersi i znajdą się mąrdzy, którzy stwierdzą że stąd nasza chęć, ale karmią matki całego świata, a nie wszystkie kultury się całują jak to już wyżej. Mamy też drugą stronę medalu. Kiedyś kiedyś, aby nakarmić swoje dzieci, przeżuwaliśmy pokarm by potem, jak ptaszki, przekazać dziecku energię. Bardziej energetycznych się chyba nie znajdzie. Inni twierdzą że chodzi o nasze uwielbienie do czerwonych owoców, których soki, niczym szminka, malowały nam ponętne usta - któż by się nie skusił? Są i takie teorie że prawdziwy pocałunek pomaga nam w zachowaniu równowagi, poprzez wymianę flory bakteryjnej. Bardzo prawdopodobne, bo wszystkie wymiany soków poprawiają nam samopoczucie.

Najbardziej rozpowszechniony pocałunek to ten, który mówi "wybaczam",a symbolizuje zdradę - zobrazowany dziełem pt. Pocałunek Judasza Znamiennym też fakt, iż z powodu tego co wyzwala w ludziach taki soczysty i długi buziak, w chrześcijaństwie nakazuje się stronić od takiego kuszenia. Problemem jest to że do kuszenia i jego dalszej części, jesteśmy stworzeni. Jak powiedział Joseph Conrad, pocałunek jest „tym, co pozostało z języka raju" No i o czym my tu w ogóle?

Co by nie mówić całowanie lubimy, a nie wiadomo dlaczego. Całowanie zbliża, jest oznaką miłości, szacunku i zaufania, powoduje w końcu ten rodzaj uczucia, od którego kręci się w głowie obu płciom. Nie od dziś wiadomo, że mężczyznom szybciej się nudzi w przypadku stałego związku. Być może jest i tak, że dzięki pocałunkom zdobywamy to, co mężczyźni w kobietach bardzo lubią, a co potem przychodzi o wiele łatwiej. Kobiety pragną pocałunków znacznie dłużej. W naszej kulturze można przypuszczać, że mężczyzna który z figlarnego posiadacza ust, używa ich po czasie tylko do bekania i jedzenia (bo wiadomo, mówi niewiele - a już na pewno nie do swojej sympatii), pokazuje tym samym brak zaangażowania emocjonalnego. Reasumując im dłużej się całujemy, tym dłużej okazujemy sobie miłość (w sensie chemii, nie przywiązania). Proste. Dlaczego niby? Usta są jednym z najdelikatniejszych obszarów naszego ciała. Delikatniejszą częścią jest już chyba tylko clitoris. No i smak - niektóre dziewczęta naprawdę smakują jak brzoskwinie :)

Całować się wolimy na stojąco i leżąco, niż na siedząco. Zapewne chodzi o logistykę ogarniania przestrzeni partnera. Od pocałunku do przytulenia czy dalszych tam (o czym wiadomo później)trudniej z pozycji siedzącej.

Cóż, jak głosi moje ulubiona praca wrocławskiego upiększania przestrzeni miejskiej:




W całowaniu pomagały: krótkie migawki, wikipedia, jeden z ostatnich numerów "New Scientist", beletrystyka ponętna oraz DWAESHA

5 sierpnia 2009

2



Dojrzałość psychoseksualna a przyjaźń między płciami.

Jako że ostatnio sporo mnie to zastanawia podejmę rękawicę tematu, który od wieków jest przerabiany. Można się przyjaźnić i czy aby to na pewno jest przyjaźń. Zacznijmy od słownika PWN:

1. «osoba pozostająca z kimś w bliskich, serdecznych stosunkach»
2. «osoba okazująca komuś lub czemuś swoją sympatię, sprzyjająca czemuś»
3. euf. «kochanek»

Tyle desygnat. Osobiście wychowałem się na takich przyjaźniach - gdy jako dorastający dzieciak biegający z gitarą, zdecydowanie denerwowałem się problemem, że koledzy, choć głupsi wiadomo, opowiadają o swoich laskach, niuniach dupach, świniach, a niektórzy o księżniczkach (zależy kto mówił), a ja wiadomo nic i choć i tak wolałem gitarę, to młody chłopiec czuje presję. Mając w wieku 16 lat niecałe metr sześćdziesiąt wzrostu/ brak zarostu, jedyną metodą było robienie wrażenia poprzez współodczuwanie, czyli to co kobiety uwielbiają, a mi przychodzi naturalnie po matczynym wychowaniu. I po kilku próbach się zaprzyjaźniłem z jedną taką, co to Tiamat lubiła i Turbo i w ogóle często wyglądem mogła na piechotę na castle party się wybrać. Tylko że... Ona miała plan i w gruncie rzeczy jej nie tylko przyjaźń w główce, więc mała Gosia z przyjaciółki stała się miłością. Wszystkie punkty słownika osiągnięte, ale nie o czymś takim mówimy. Takie sytuacje zdarzają się nader często przy młodym życia stażu. Według własnych spostrzeżeń, tego typy zachowań mogą się dziać do ćwierćwiecza jednostki przyjacielskiej, choć wyjątków pewnie sporo. Jakkolwiek nie ugryźć, potem jest dużo ciężej. Co mówi mój ulubiony Lew-Starowicz o dojrzałym psychoseksualnie człowieku?

"Dojrzałość psychoseksualna, jako jeden z elementów dojrzałości, osobowości, zawiera w sobie kilka cech:
Zdolność do nawiązywania trwałych więzi uczuciowych z osobami odmiennej płci,
wspólnoty psychicznej, przyjaźni, współpracy.
Samoświadomość płci, seksu oraz zbudowanie swej męskości/kobiecości."

Wszystko ok. gdyby nie to, że profesor w "Seksie partnerskim" wspomina tu o budowaniu relacji, mimo wszystko płciowej i choć zgadzam się co do możliwości wynikających z dojrzałego istnienia, to nam przecież nie o to w dywagacjach. Idziemy dalej - tym razem biologia.

Gen znów za słownikiem:

«odcinek DNA będący jednostką dziedziczenia, decydujący o przekazywaniu poszczególnych cech organizmu zwierzęcego i roślinnego»

A gen jak to mawia Richard Dawkins jest samolubny. Chce przetrwać za wszelką cenę. W przypadku człowieka/ zwierzęcia mówimy o akcie fizycznym. Genotypy nas mobilizują do działania - na pewno nie do przyjaźni w przypadku kobiet i mężczyzn. Pierwszy kozak z brzegu rzuci hasłem ganów altruistycznych czy też krewniaczych, ale to nie to. Dlaczego? Cytując źródło internetowe:

"Wymogiem altruizmu krewniaczego jest dysponowanie przez osobniki wrodzonymi (przekazywanymi genetycznie) mechanizmami rozpoznawania pokrewieństwa - aktywującymi zachowania altruistyczne. Hamilton zaproponował kilka takich wrodzonych mechenizmów mających służyć altruizmowi krewniaczemu:

* Mechanizm bliskości - czyli wrodzona skłonności do zachowań altruistycznych aktywowaną przez bliskość „Jeśli jest blisko, pomóż mu”,. Tak więc zakładając że„blisko” oznacza krewnego mechanizm bliskości pozwala na realizację altruizmu krewniaczego. Mechanizm powyższy może występować u zwierząt zarówno na poziomie stada jak i grupy rodzinnej.

* Mechanizm znajomości - czyli wrodzona skłonność do zachowań altruistycznych aktywowaną zgodną z zasadą: „Jeśli go znasz, pomóż mu” (w tym wypadku „znany” oznacza krewnego). Działa on albo dzięki wdrukowaniu (imprinting) - zjawisku po raz pierwszy zaobserwowanemu przez Konrada Lorenza, albo też dzięki wpływowi bardziej złożonych interakcji społecznych (szczególnie w okresie dzieciństwa - wspólnego wychowywanie się).

* Mechanizm podobieństwa (dopasowania fenotypów) - czyli wrodzona skłonności do zachowań altruistycznych aktywowaną przez podobieństwo na zasadzie: „Jeśli jest podobny, pomóż mu” („podobny” oznacza krewnego)"

Ale z tego możemy wnioskować, tylko wrodzone chęci do pomagania bezwarunkowego, zarówno w rodzinie jak i gromadzie. Gdzie jest gen przyjaźni międzypłciowej? Chyba u gejów.

Przechodzimy więc do socjologii, koncentrując się znowu na szczególe, czyli na memie.
Tym razem wiki:

Mem (od gr. mimesis – naśladownictwo). W memetyce to nazwa jednostki ewolucji kulturowej, analogicznej do genu będącego jednostką ewolucji biologicznej.

* Mem jest jednostką informacji kulturowej zapisanej w mózgu. Jego oddziaływanie jest widoczne dzięki obserwacji efektów socjotypowych.
* Mem jest jednostką informacji zapisanej w mózgu lub na innym nośniku – w książce, na płycie CD, na ulotce reklamowej itd. W tym przypadku pojęcie memu i socjotypu się zlewają.
* Mem jest autonomiczną strukturą neuronalną w mózgu, będącą nośnikiem informacji kulturowej.

Cóż takiego w kulturze mogłoby sprawić byśmy chcieli takiej przyjaźni? Jakie uwarunkowania społeczne mogą przysłużyć się byśmy zdecydowanie chcieli przyjaźni? Oszustwo które na wiele sposobów wytłumaczy "W imię róży". Taka odpowiedź to i być może demagogia, ale prócz władzy, seksu i pieniędzy, tylko relacja mistrz-uczeń mogłaby doprowadzić do pewnego rodzaju przyjaźni opartej na opiece. Ale to nas nie i interesuje, prawda?

Pozostają emocje. Szacunek, mądrość, zaufanie, empatia, rodzaj miłości wreszcie, na której się skupimy.

Wśród wszystkich rodzajów tego uczucia zajmiemy się dwoma: Agape i Philla.

Pierwsza wynika z religii i miłości do Boga. Jak podaje wikipedia "wcześni chrześcijanie uważali, że wobec siebie także powinni okazywać ten rodzaj miłości, dlatego pisarze wczesnochrześcijańscy podkreślali odmienność agape jako miłości braterskiej i siostrzanej od miłości seksualnej"

Już witamy się z gąską? Dupa - nazywanie kogoś bratem, siostrą, wspólne dbanie o siebie i troska - należą do społeczności, nie intymnej relacji opartej na związku przyjaźni.

Philla to tymczasem "miłość platoniczna, wolna od seksu i zmysłowości, przyjacielska, bezinteresowna, lojalna i wierna. Platon w "Uczcie" opisuje historię opowiadaną przez Arystofanesa o bardzo silnej istocie ludzkiej o dwu twarzach, czterech rękach, czterech nogach, plecach i piersiach naokoło, zagrażającej bogom. Zeus znalazł sposób, by, nie zabijając ludzi (jak chcieli inni bogowie), osłabić ich przez przecięcie każdego na dwie połowy. Od tej pory każdy szuka drugiej połowy, a gdy ją znajdzie, druga osoba, choć obca, staje się nagle bliska."

Szukajcie a znajdziecie? Nie zgadzam się. Desygnat ładny, ale ta lojalność w międzypłciowej przyjaźni to coś nie bardzo. Bo kto się tak naprawdę przyjaźni? Najczęściej platonika ma miejsce wśród singli lub osób, które w związkach własnych nie odnajdują się, a więc mamy aberrację - odstępstwo od normy, a my chcemy być normalni i przyjaźń ma trwać.

Słaby argument? Idźmy tropem doświadczeń. Mam przyjaciółkę. Osobę dla której podskakiwałem dla dwa razy większych, przyjeżdżałem ratować od szerszeni w łazience, pomagałem w organizowaniu uśmiechu... Ale wynikało to z tego, że wcześniej tworzyliśmy coś więcej, długo ze sobą mieszkaliśmy potem i wielką cierpliwością obdarzaliśmy swoje wybryki. Wszystko w porządku, gdyby nie to, że dla mnie jest siostrą, której nigdy ja nie pozwolę i ona sobie nie pozwoli na przekraczanie granicy intymności w postaci typowej emocjonalności kobiecej, a i ja z problemem do niej nie zadzwonię. Dlaczego? Bo nie chcę. Ona jest tam i w kluczowych momentach pojawimy się w jednym miejscu, choć nie potrzebuję jej tak, jak potrzebuje się przyjaciela. Platonicznie kocham, ale jako przyjaźń, zdobyta zbyt patologicznie by powtórzyć.

Dlaczego się chcę przyjaźnić w takim razie i z uporem maniaka sam dokonuje zabijania myśli w stosunku do kogoś? Bo nie ma lepszej nauki dla poznawania płci. Bo żadna sympatia nie pokaże Tobie tego, na co zwróci uwagę przyjaciółka. Bo możesz pozwolić sobie na zdecydowany opieprz takiej, gdy zachowuje się tak jak się zachowuje i nie będziesz miał z tego tytułu wojny domowej, a i ona Cię nie urazi gdy zadba o twoje samopoczucie psychiczne, troglodyto. I co ważniejsze a wcześniej przeze mnie pomijane. Czasem chłopcy lubią uzewnętrznić się tak, jak nie mogą tego zrobić nawet przyjacielowi. Wynika to z prostej przyczyny polegającej na społecznych uwarunkowaniach miejsca, jakie zajmuje mężczyzna i tego jakie są wobec niego oczekiwania. A wielu z tych, niby gruboskórnych ma ochotę powiedzieć takie słowa, których spokojnie używają w rozmowach zarówno dziewczęta jak i Ci geje, o których to niebezpiecznie po raz wtóry przypominam (tym samym ta druga część zdania ukazuje właśnie ten męski punkt widzenia). Tego się nie przekazuje z pokolenia na pokolenie bo który ojciec, brat, kuzyn, kolega namówi Cię do przyjaźni z dziewczęciem? Chyba tylko właśnie ten gej.

Dojrzała przyjaźń teoretycznie może się udać. Logicznie na krótko. W praktyce może zdarzyć się wszystko. Z własnego doświadczenia wiem, że jest to trudniejsze od czegokolwiek, bo ta przyjaźń jest wymagająca. Trzeba jej chcieć i ją okazywać, umiejętnie żądać od kobiety zachowań, których ona nie rozumie i vice versa. Ale gdy zrozumie to będziesz szczęściarzem. Choćby na krótko. Dlatego mimo braku jakiejkolwiek przesłanki, która by mnie logicznie przekonywała o istnieniu czegoś co się zdarzyć nie może, chcę.

W artykule pomogali: Lew Starowicz z "seksem partnerskim", Richard Dawkins z "samolubnym genem" mitologia grecka, mity hinduskie, słownik PWN i poczciwa wikipedia. Radość mi sprawisz gdy obalisz me teorie.

ps. Jest duże prawdopodobieństwo, że artykuł z biegiem czasu będzie modyfikowany. Pisany tchem jednym może zawierać błędy, przeinaczenia i bzdury z którymi już jutro się nie zgodzę. Teoria Chaosu/ Instrukcja Kali Jugi.

3 sierpnia 2009

1

Określmy zasady.

Częstotliwość: tygodnik
Zasięg chronologiczny - nieograniczony (źródła)
Zasięg terytorialny - nieograniczony (źródła)
Zasięg językowy - nieograniczony (źródła)

Temat: człowiek, płeć


Abstrakt:


Popularno-naukowa analiza autorska, podejmująca próby komentowania, przedstawiania i przetwarzania treści, dotyczących odniesienia człowieka wobec płci. Dzięki elastycznemu słownikowi, każdy artykuł jest wielokrotnie modyfikowany i powiększany w zależności od pomysłów przychodzących do głowy w najmniej oczekiwanym momencie. Źródłem informacji jest czynna apercepcja, wpierana lekturami naukowymi, popularno - naukowym, beletrystyką, kinematografią, muzyką i gawędziarstwem. Poruszane treści nie obejmuje klauzula poprawności naukowej, z założeniem aktywnej postawy żywego obalania teorii.