
Całowanie
Humor nie dopisuje, a chęci jak najbardziej, więc tym razem coś dla dziewcząt.
Lubisz się całować? Ja lubię i znam takich co też lubią. Nie znam tych co nie lubią/ nie znają, ale wiem że są i tacy. Przykładem tutaj mieszkańcy Papui-Nowej Gwinei, wo góle nie stosujący takich przyjemności. Do czego zmierzam? Z mlekiem matki tego nie wyssaliśmy, więc skąd? W New Scientist (niestety nie mam dostępu numeru) opisano, że jest to jedna z tych rzeczy, których nauka jeszcze nie rozgryzła. Zacząłem od matczynej piersi i znajdą się mąrdzy, którzy stwierdzą że stąd nasza chęć, ale karmią matki całego świata, a nie wszystkie kultury się całują jak to już wyżej. Mamy też drugą stronę medalu. Kiedyś kiedyś, aby nakarmić swoje dzieci, przeżuwaliśmy pokarm by potem, jak ptaszki, przekazać dziecku energię. Bardziej energetycznych się chyba nie znajdzie. Inni twierdzą że chodzi o nasze uwielbienie do czerwonych owoców, których soki, niczym szminka, malowały nam ponętne usta - któż by się nie skusił? Są i takie teorie że prawdziwy pocałunek pomaga nam w zachowaniu równowagi, poprzez wymianę flory bakteryjnej. Bardzo prawdopodobne, bo wszystkie wymiany soków poprawiają nam samopoczucie.
Najbardziej rozpowszechniony pocałunek to ten, który mówi "wybaczam",a symbolizuje zdradę - zobrazowany dziełem pt. Pocałunek Judasza Znamiennym też fakt, iż z powodu tego co wyzwala w ludziach taki soczysty i długi buziak, w chrześcijaństwie nakazuje się stronić od takiego kuszenia. Problemem jest to że do kuszenia i jego dalszej części, jesteśmy stworzeni. Jak powiedział Joseph Conrad, pocałunek jest „tym, co pozostało z języka raju" No i o czym my tu w ogóle?
Co by nie mówić całowanie lubimy, a nie wiadomo dlaczego. Całowanie zbliża, jest oznaką miłości, szacunku i zaufania, powoduje w końcu ten rodzaj uczucia, od którego kręci się w głowie obu płciom. Nie od dziś wiadomo, że mężczyznom szybciej się nudzi w przypadku stałego związku. Być może jest i tak, że dzięki pocałunkom zdobywamy to, co mężczyźni w kobietach bardzo lubią, a co potem przychodzi o wiele łatwiej. Kobiety pragną pocałunków znacznie dłużej. W naszej kulturze można przypuszczać, że mężczyzna który z figlarnego posiadacza ust, używa ich po czasie tylko do bekania i jedzenia (bo wiadomo, mówi niewiele - a już na pewno nie do swojej sympatii), pokazuje tym samym brak zaangażowania emocjonalnego. Reasumując im dłużej się całujemy, tym dłużej okazujemy sobie miłość (w sensie chemii, nie przywiązania). Proste. Dlaczego niby? Usta są jednym z najdelikatniejszych obszarów naszego ciała. Delikatniejszą częścią jest już chyba tylko clitoris. No i smak - niektóre dziewczęta naprawdę smakują jak brzoskwinie :)
Całować się wolimy na stojąco i leżąco, niż na siedząco. Zapewne chodzi o logistykę ogarniania przestrzeni partnera. Od pocałunku do przytulenia czy dalszych tam (o czym wiadomo później)trudniej z pozycji siedzącej.
Cóż, jak głosi moje ulubiona praca wrocławskiego upiększania przestrzeni miejskiej:
Lubisz się całować? Ja lubię i znam takich co też lubią. Nie znam tych co nie lubią/ nie znają, ale wiem że są i tacy. Przykładem tutaj mieszkańcy Papui-Nowej Gwinei, wo góle nie stosujący takich przyjemności. Do czego zmierzam? Z mlekiem matki tego nie wyssaliśmy, więc skąd? W New Scientist (niestety nie mam dostępu numeru) opisano, że jest to jedna z tych rzeczy, których nauka jeszcze nie rozgryzła. Zacząłem od matczynej piersi i znajdą się mąrdzy, którzy stwierdzą że stąd nasza chęć, ale karmią matki całego świata, a nie wszystkie kultury się całują jak to już wyżej. Mamy też drugą stronę medalu. Kiedyś kiedyś, aby nakarmić swoje dzieci, przeżuwaliśmy pokarm by potem, jak ptaszki, przekazać dziecku energię. Bardziej energetycznych się chyba nie znajdzie. Inni twierdzą że chodzi o nasze uwielbienie do czerwonych owoców, których soki, niczym szminka, malowały nam ponętne usta - któż by się nie skusił? Są i takie teorie że prawdziwy pocałunek pomaga nam w zachowaniu równowagi, poprzez wymianę flory bakteryjnej. Bardzo prawdopodobne, bo wszystkie wymiany soków poprawiają nam samopoczucie.
Najbardziej rozpowszechniony pocałunek to ten, który mówi "wybaczam",a symbolizuje zdradę - zobrazowany dziełem pt. Pocałunek Judasza Znamiennym też fakt, iż z powodu tego co wyzwala w ludziach taki soczysty i długi buziak, w chrześcijaństwie nakazuje się stronić od takiego kuszenia. Problemem jest to że do kuszenia i jego dalszej części, jesteśmy stworzeni. Jak powiedział Joseph Conrad, pocałunek jest „tym, co pozostało z języka raju" No i o czym my tu w ogóle?
Co by nie mówić całowanie lubimy, a nie wiadomo dlaczego. Całowanie zbliża, jest oznaką miłości, szacunku i zaufania, powoduje w końcu ten rodzaj uczucia, od którego kręci się w głowie obu płciom. Nie od dziś wiadomo, że mężczyznom szybciej się nudzi w przypadku stałego związku. Być może jest i tak, że dzięki pocałunkom zdobywamy to, co mężczyźni w kobietach bardzo lubią, a co potem przychodzi o wiele łatwiej. Kobiety pragną pocałunków znacznie dłużej. W naszej kulturze można przypuszczać, że mężczyzna który z figlarnego posiadacza ust, używa ich po czasie tylko do bekania i jedzenia (bo wiadomo, mówi niewiele - a już na pewno nie do swojej sympatii), pokazuje tym samym brak zaangażowania emocjonalnego. Reasumując im dłużej się całujemy, tym dłużej okazujemy sobie miłość (w sensie chemii, nie przywiązania). Proste. Dlaczego niby? Usta są jednym z najdelikatniejszych obszarów naszego ciała. Delikatniejszą częścią jest już chyba tylko clitoris. No i smak - niektóre dziewczęta naprawdę smakują jak brzoskwinie :)
Całować się wolimy na stojąco i leżąco, niż na siedząco. Zapewne chodzi o logistykę ogarniania przestrzeni partnera. Od pocałunku do przytulenia czy dalszych tam (o czym wiadomo później)trudniej z pozycji siedzącej.
Cóż, jak głosi moje ulubiona praca wrocławskiego upiększania przestrzeni miejskiej:

W całowaniu pomagały: krótkie migawki, wikipedia, jeden z ostatnich numerów "New Scientist", beletrystyka ponętna oraz DWAESHA

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz